Archiwum kategorii ‘Daleko’

Luxor, Egipt, 14th Egyptian Marathon

2007-02-16

42km Marcin 2:55:15/12 Robert 2:54:02/10

(więcej…)

24th Athens Clasic Marathon

2006-11-05

Miejsce/czas: 145/3:08:51
Liczba uczestników: 2611
Alex: 78/2:56:24
Robert: 79/2:56:26

To mój pierwszy wyjazd na maraton zagraniczny. Pierwszy i naprawdę udany, choć nie ze względu na osiągnięty wynik, tylko ze względu na miło spędzony czas w Grecji. Maraton znakomity, bo z wielkimi tradycjami – to tędy kilka tysięcy lat temu biegł żołnierz grecki aby powiadomić Ateny o zwycięstwie nad Persami. To tutaj rozgrywały się pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie (oczywiście nie wszystkie dyscypliny, tylko bieg maratoński).

Przed biegiem zastanawiałem się nad próbą utrzymania się za Robertem i Alexem, którzy szli na 3 godziny, ale nie czułem się na tyle mocny. Ponadto nie trenowałem ostatnio zbyt mocno – od czasu maratonu w Starej Miłosnej przebiegłem się tylko 2 razy i to w Grecji o 6ej nad ranem.

Na starcie mnóstwo ludzi i potwornie zimno – raptem 3 stopnie. Wieje silny wiatr i prawie wszyscy szukają schronienia gdzieś po kątach stadionu w Maratonie.

Przed biegiem wszyscy składamy przysięgę o czystość zmagań sportowych itp. Potem wystrzał z pistoletu i biegniemy.

Truchtam sobie dość żwawo i po dwóch kilometrach doganiam Roberta i Alexa. Przez parę minut biegnę z nimi, bo widzę, że ich tempo jest do utrzymania. Ale nagle Robert stwierdza: ‘Biegniemy za wolno’ i wiem, że to nie ma sensu. Wraz z nami jest jeszcze dwóch innych polaków – staram się wybić im z głowy bieg z Robertem, ale mi nie wierzą. Zwalniam, a w zasadzie nie przyspieszam i tak zostaję sam.

Podłaczam się do dwu osobowej grupki, bo okazuje się że będą walczyć na 3:05. Rozmawiam z jednym zawodników – jest z Grecji i to jego drugi start w tym maratonie. Zna trasę, jest przygotowany do jej trudów, więc trzymanie się go to dobry wybór. Bo trasa jest dość trudna – mówi nam o tym nawet recepcjonista w jednym z hoteli! Do połowy teren jest płaski, potem przez ok. 13 km jest sporo długich podbiegów. Dopiero ostatnie kilometry przynoszą płaski teren.

Parę kilometrów po starcie jest mijanka i to jaka! Biegniemy wszyscy jedną ulicą – tylko w przeciwne strony, więc wpadamy na siebie itp. Naprawdę świetna zabawa :)

Razem z kolegą biegniemy do połowy dystansu, potem zaczynają się górki i po paru kilometrach gość zostaje gdzieś z tyłu. Znów biegnę sam, pokonuję górki, odzyskuję czas i siły na zbiegach, nuda.

Na 10 km przed metą załącza mi się tryb wyprzedzania, trochę przyspieszam i połykam zawodników. Potem kończą się wzniesienia, teren staje się płaski, pojawiają się długie zbiegi i przyspieszam jeszcze mocniej. Wyprzedzam co jakiś czas zawodników i natykam się na jednego z tych, którzy trzymali się Roberta :)

Nagle jest stadion a ja zwalniam, bo szukam gdzie na trybunach jest Marzenka :)

I koniec. Szkoda, że przez długi czas biegłem sam, bo trochę brakło mi motywacji do walki – z kimś może byłbym szybszy o minutę czy dwie. Ale i tak jest lepiej niż w Starej Miłosnej. Było warto.

Alex łamie 3 godziny i to z dużym zapasem. Jesteś wielki!

Potem zwiedzamy Ateny. Wsiadamy do auta i przez parę godzin próbujemy pokonać parę kilometrów, które dzielą nas do hotelu – korki i chaos :)