Archiwum z listopad, 2007

XIX Bieg Niepodległości

2007-11-11

Alex 34:24/17 Dominik 55:07/739 Marcin 43:54/380 Robert 37:15/43

XIX Bieg Niepodległości

Najpierw analiza techniczna

Całość (netto) ~44 minuty, w tym pierwsza połówka ~ 26 minut. Wniosek – II połówka w 18 minut, co znaczy, że gdybym od razu poleciał szybko i utrzymał tempo do końca, to miałbym <40 minut! Tym się pocieszam, bo czas 44 minut na 10 kilometrów po tym jak parę miesięcy temu biegałem 36…!

Bieg

Przyjechałem na bieg z Braćmi Celińskimi (kategoria biologiczna), co już było zabawne. Potem zabawny epizod, bo założyłem pomarańczowy podkoszulek, choć marzeniem organizatora, które podkreślił w regulaminie, było aby wszyscy w białych startowali. Myślałem, że mnie wyrzuci, ale sędzia stwierdził “a co mam teraz zrobić? biegnij pan!” :-)

Ustawiłem się na starcie razem z Dominikiem biegnącym na 50 minut. Po sygnale startu powoli ruszyliśmy do przodu i po kilkunastu sekundach zaczęliśmy biec. Kolana zaczęły boleć mnie już od pierwszych metrów. “Źle” – pomyślałem i biegłem dalej. Fajnie biegło mi się z kolegą, ale po 2 kilometrach postanowiłem się oderwać i spróbować pobiec na tyle ile miałem sił. Chwilę po rozstaniu był duży zbieg, gdzie wyprzedzałem wszystkich z niesamowitym nadmiarem prędkości, po to tylko, aby po chwili zatrzymać się i zawiązać sobie rozwiązane sznurowadło.

Mijałem zarówno oznaczenia kilometrów, jak i kolejnych zawodników, co – nie muszę chyba mówić – nieźle nakręca do utrzymania takiego tempa. Kilkaset metrów przed metą wyprzedził mnie gość i pomyślałem “nie dam rady się z nim zmierzyć”, ale po chwili był za mną. 50 metrów do mety i wyprzedza mnie gość biegnący jak rakieta. “Nie mam szans” - pomyślałem, wyskoczyłem do przodu i wskoczyłem na metę tuż przed nim! Fajnie.

Zimno

Na mecie zimno, bo pogoda zimna, a ja głupi nie wziąłem stroju do przebrania się, więc nie czekawszy na nikogo, podreptałem z medalem na autobus. Ale gdzie autobus, jak Ci cholerni biegacze zakorkowali całą Warszawę?

Kolana

Bolały całą niedzielę. A następnego dnia przestały. Za dużo jak na pierwszy raz. Dam więc im odpocząć parę dni. Pod koniec tygodnia ruszę z małymi treningami.