Miejsce/czas: 93/ 01:33:34
Zwycięzca/liczba uczestników: 01:04:15/ 308
Alex: 01:22:46/34
Robert: 01:21:25/26
Pierwszy bieg po długiej przerwie. Pada deszcz (podczas rozgrzewki) i rekordy – niesamowite czasy Celińskich, no i skromny mój.
Nie byłem jakoś specjalnie przygotowany do biegu, więc, jak to ujęto w znakomitym serwisie biegowym www.byledobiec.pl, biegłem po to, aby dobiec. Oczywiście wiedząc, że pobiję swoje życiowe rekordy.
Start biegu był w miejscowości Ossów. Na początku wystartowały osoby starsze, potem (widziałem to dopiero po raz pierwszy) osoby na wózkach, a na końcu truchtacze, czyli my. Bieg odbywał się po ulicach, trasa absolutnie płaska, tylko w samym Radzyminie (czyli na końcu) takie małe wzniesienie kilometr przed metą, a jak się już je pokonało, widać było metę, słychać było spikera i kibiców… czuć zapach zwycięstwa itp.
O samym biegu w sumie mam niewiele do powiedzenia – pobiegłem na miarę swoich aktualnych możliwości, utrzymując stałe tempo. W planach oczywiście było zaskoczenie wszystkich ostrym przyspieszeniem na ostatnich 5km, ale z braku treningów – nie wyszło

Co by tu jeszcze… Aha, wyniki Celińskich – zdumiewające (zdumiewająco znakomite). Czas chyba kupić koszulkę na biegi, wydrukować nazwę klubu i odcinać kupony od ich popularności
Obaj pobiegli tak fantastycznie, że sam już nie wiem co sądzić o pogłoskach, że stosują nielegalny doping oraz posiadają niewielkie elektryczne silniczki w nogach, a ich buty zawierają nano-napęd odrzutowy…