Archiwum z marzec, 2006

I Półmaraton Warszawski

2006-03-26

Czas/miejsce: 01:38:39/ 317
Zwycięzca/liczba uczestników: 01:04:11/ 1066

Piękna deszczowa pogoda, ja po wyczerpujących treningach na siłowni, paru wizytach na basenie, oraz długich przejazdach na rowerku. Treningi, które poprzedzały start, zapowiadały katastrofę – o ile parę tygodni przedtem biegałem żwawo 18km przebieżki z tętnem 160 i z czasem ok. 1:37, to po dodaniu siłowni i innych – wieczorami człapałem po chodnikach, z trudem utrzymując 150 bpm.

Ale ruszam w trasę. Na początku oszczędzałem się, badałem tętno bojąc się przesadzić z wysiłkiem.

Nie wzruszony fotografującym mnie fotografem, nieubłaganie zmierzam w kierunku zwycięstwa.

Tutaj ostatnie kilometry. Już przeszedłem swoje załamania i teraz już człapię do mety. Zaraz po wybiegnięciu z tunelu liczyłem, że zobaczę metę, lub coś podobnego. Niestety, przede mną długi sznur biegaczy, a do mety jeszcze ze 2 km. Byłem naprawdę wyczerpany. Tak bardzo, że zanim dobiegłem jeszcze zrobiłem sobie jeden mały przystaneczek :)

Uff… wbiegając na ostatnie metry wciąż nie byłem pewien, czy to na pewno koniec. Jakby okazało się, że jeszcze kilkaset metrów, po prostu dorwałbym organizatora wyścigu… :) Spojrzałem na zegar obok mety i nie byłem zadowolony z wyniku.

Ale dobiegłem i z tego jestem naprawdę zadowolony, bo było pięknie.

Tuż za linią mety rozdawano medale oraz płaszcze do przykrycia się przed zimnem. Dodatkowo, rozdawano torby z ptasim mleczkiem, którego tak bardzo potrzebowałem po biegu. Ja byłem taki skołowany, że wziąłem tylko medal, smakołyków już nie dostałem :)

Falenica 2006

2006-03-11

Runda

  • 3/ 11 luty 2006, Miejsce: 38/59, Czas: 00:55:36/ 00:41/29
  • 4/ 11 marca 2006, Miejsce: 43/72, Czas: 00:51:36/ 00:38:32

Zimowe Biegi Górskie rozgrywają się w Falenicy, gdzie co prawda nie ma gór, ale jest niewielkie wzniesienie, które posłużyło jako trasa biegu. Biegnie się 3 okrążenia, z których każde ma 7 podbiegów pod górę.

Zawody rozgrywane są w zimie, więc trasa jest przykryta śniegiem. Oprócz zmęczenia samymi podbiegami, dochodzi jeszcze zmęczenie wywołane ciągłym przekopywaniem się przez śnieg.

Zawody są tak ciężkie, że na punkcie startu czeka parę ambulansów. Nie zdążyło się jeszcze, aby wszyscy zawodnicy ukończyli bieg. Wielu kończy dzień na oddziałach intensywnej terapii, gdzie dochodzą do siebie po ogromnym wysiłku.

Wielu nigdy nie odnaleziono w Lesie.

Na zdjęciu widać Roberta zwanego “Mistrzem”, który to mistrz wciągnął mnie w bieganie. Robert w następny weekend brał udział w maratonie w Los Angeles!

To zdjęcie z mojego pierwszego startu w tych zawodach. Nie wiedziałem jeszcze na ile mnie stać, więc stosowałem taką taktykę, że biegłem za kimś. Tutaj siedzę na “kole” zawodnikowi, który wyprzedził mnie w zawodach w Chomiczówce.

Ja podczas wywiadu dla EuroSport. Co zrobić – popularność…

Jak zaczynałem biegać, to wydawało mi się, że wiek wyznacza pewne granice możliwych osiągnięć w tym sporcie. Uczestniczenie w nim pokazało, że młodość to absolutnie nie wszystko :)

Chciałbym, będąc już w wieku niektórych zawodników, biegać tak, jak oni.